Alanya – wypoczynkowe zagłębie.

Jest jedną z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych na terenie Riwiery Tureckiej, czyli wybrzeża Morza Śródziemnego. Co roku odwiedza ją mnóstwo turystów, także naszych rodaków, chociaż język polski nie jest najczęściej słyszanym na plaży Kleopatry – turystycznego hitu Alanyi.

Turcja znów wraca nad Wisłą do łask i w ostatnich latach jest coraz częściej wybierana jako kraj wakacyjnego wypoczynku. W tym sezonie, podobnie jak w zeszłym być może znów padnie rekord liczby odwiedzających z Polski. Wiele osób, które na urlop chcą uciec od zgiełku miasta, wybiera raczej hotele w okolicznych miejscowościach, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby Alanyę zobaczyć tak czy inaczej. Wybierając się albo na wycieczkę zorganizowaną, albo samodzielnie dojeżdżając do miasta.

Czego nie możecie w Alanyi przegapić?

Alanya

Panorama Alanyi

Oczywiście wspomnianej już plaży Kleopatry. Turcy specjalizują się w legendach dla turystów… Jedna z nich głosi, że tę właśnie plażę Marek Antoniusz podarował swojej ukochanej Kleopatrze w dowód miłości. Ale nie była to ot taka zwykła sobie plaża.

Zwiedzając okolice Alanyi przekonacie się, że większość wybrzeża jest kamienista. Natomiast tutaj, w zależności w której części plaży się znajdziemy, jest drobny żwirek lub piasek. Dlaczego? Uwaga! Dochodzimy do legendy… Otóż Kleopatra, przebywając tu wieki temu z Markiem Antoniuszem, kiedy ten podbijał okolicę, bardzo tęskniła do piaszczystych plaż swojego rodzinnego Egiptu. W dowód swojego oddania i miłości do niej Marek Antoniusz rozkazał przywieźć statkami egipski piasek i rozsypać na tej właśnie plaży. Romantycznie, nieprawdaż?

Legenda skutecznie przyciąga turystów. Przy plaży można zaś nawet sfotografować się z pomnikiem Kleopatry, który stoi niedaleko kolejki gondolowej, wjeżdżającej na wzgórze z murami twierdzy Kale –kolejnej atrakcji Alanyi. Można oczywiście na górę wejść pieszo, lub też wjechać autobusem.

Plaża Kleoparty Alanya

Widok na plażę Kleopatry z Kale

Jeśli jednak będziecie w Alanyi w szczycie sezonu turystycznego, czyli od czerwca do sierpnia, to ta piesza wędrówka będzie wymagała od Was sporo samozaparcia. Powód jest prosty: temperatura. W sezonie praktycznie codziennie oscyluje w okolicach 35 stopni. Jeśli dodamy do tego wysoką wilgotność, okazuje się, że niewiele więcej poza spacerowaniem, sączeniem orzeźwiających soków i kąpielą w morzu czy basenie jesteśmy w stanie zrobić.

Ponadto kolejka nie jest aż tak znów droga, a widoki są całkiem przyjemne, podobnie jak panorama ze wzgórza Kale. Jeśli tylko uda nam się przetrwać stanie w kolejce do kolejki… ponieważ Teleferik, czyli właśnie kolejka gondolowa jest jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych w Alanyi. Jeśli się zdecydujecie to podpowiadam, że lepiej opłaca się bilet w dwie strony. A najlepsza pora? No cóż, jeśli chcecie dłużej pochodzić i pozwiedzać całe wzgórze, polecam wybrać się popołudniem, najlepiej godzinę lub dwie przed zmrokiem. Zachód słońca będzie piękny z góry i nie będzie już tak mocno prażyć.

Ale najlepsze jest po zmroku, a wiele osób tą porę przegapia. Kiedy zapalą się światła ze wzgórza roztacza się przepiękny widok na rozświetloną okolicę. Polecam usiąść w jednej z wielu knajpek i zamówić, jeśli nie kolację, to chociaż sok lub przepyszną turecką herbatę i delektować się jednym z najbardziej romantycznych widoków w okolicy…

Symbole Alanyi

Po drugiej stronie wzgórza znajduje się port, przepięknie widać go z góry, wraz z dwoma sztandarowymi zabytkami Alanyi. I teraz już na poważnie, bez żadnych romantycznych legend… sama historia. Na tle portu wyróżnia się ośmiokątna Czerwona Wieża – symbol Alanyi i pierwsza budowla wzniesiona po zdobyciu miasta przez Alaeddina Keykobada, przywódcę Seldżuków w 1221 roku. Została zbudowana, aby strzec wybrzeża oraz stoczni. Wieża jest bardzo ładnie odrestaurowana, a w jej wnętrzu mieści się obecnie Muzeum Etnograficzne. Moim zdaniem ciekawszy od kolekcji w środku jest widok z wieży – jeśli będziecie mieć więcej czasu, można się tam wybrać.

Jak już będziecie w okolicy, warto też zajrzeć do stoczni, którą przepięknie widać z brzegu, a także z wody – wszystkie statki wypływające w rejs wybrzeżem Alanyi zatrzymują się koło Czerwonej Wieży i naprzeciwko stoczni. Ten budynek z charakterystycznymi łukami również pochodzi z czasów seldżuckich i co ciekawe, jest jedynym tego rodzaju zabytkiem w Turcji. Skonstruowano ją tak, aby jak najwięcej światła wpadało do niej od świtu do zmierzchu, a budowa floty mogła trwać cały dzień.

Alanaya - port

Będąc w tej okolicy można przejść się deptakiem przy porcie, skąd wyruszają w rejs wszystkie pirackie i niepirackie statki – na pewno wielka frajda dla dzieciaków, ale i dorosłych skusić może impreza w pianie i okazja do popływania w morzu. Port to chyba najbardziej turystyczna część Alanyi. Okoliczne uliczki pełne są barów, restauracji i dyskotek – jak na dzielnicę portową przystało. Oczywiście najtłoczniej tu późnym wieczorem i nocą, natomiast wszystko cichnie dokładnie o trzeciej, wtedy bowiem kończą się imprezy – i to punkt, z zegarkiem w ręku.

Wygląda to w sumie nawet bardzo zabawnie. Dlaczego ta godzina? Aby w czasie najkrótszych nocy przypadkiem muzyka nie zagłuszyła pierwszego azanu (wezwania do modlitwy) a rozbawieni turyści zdążyli przed nim wrócić do swoich hoteli. Niby Turcja to kraj świecki, a jednak…

Jeśli nie jesteście fanami dyskotek, warto tą okolicę odwiedzić przed południem. Wtedy uliczki są puste, większość barów pozamykana (niektóre otwierają się w okolicach godziny 10, oferując kawę, soki i śniadania) i można zobaczyć jedną z najstarszych części Alanyi z tradycyjnymi osmańskimi domami. W okolicach portu działa także bazar, a w zasadzie to cała dzielnica jest jednym wielkim bazarem. Nie nastawiajcie się jednak na wiele – większość oferowanych tu rzeczy jest typowo turystyczna, sprzedaje się więc mnóstwo ubrań, torebek, walizek wszelkiego rodzaju marek, co tylko chcecie: Louis Vuitton, Gucci, Levis, Versace, czy cokolwiek innego by się Wam zamarzyło… Oczywiście wszystko oryginalne, tureckie. Nie jest to natomiast bazar, jaki można znaleźć chociażby w Stambule, czy w jakimkolwiek bliskowschodnim mieście.

Share: