Gaziantep – uczta dla zmysłów

To nie jest turystyczny potentat na mapie Turcji. Jednak, kiedy planowałam swoją pierwszą podróż na południowy wschód tego kraju, wychodziło mi, że tak czy inaczej, muszę przez Gaziantep przejechać.

Większość informacji, które znajdowałam w internecie nie zachęcały jakoś szczególnie do odwiedzenia tego miasta, więc zaplanowałam tylko jedno popołudnie. Bardziej po to, żeby rozprostować kości w długiej drodze między Sanliurfą a Alanyą. Na miejscu okazało się, że jedno popołudnie to zdecydowanie za mało… ale o tym za chwilę.

Gazientep – smacznego!

Wszyscy zgodnie twierdzą, że nie można przegapić lokalnej baklawy, którą zachwalają, no i pistacji, które uwielbiam. Jedno i drugie ponoć właśnie w Gaziantep jest najlepsze. Pomyślałam: no zobaczymy ile w tym gadaniu prawdy, a ile tureckiego bajeru… Jeden z zaprzyjaźnionych kierowców, który stamtąd pochodzi, powiedział, że jak będę przejeżdżać, muszę koniecznie się najeść. Bo gotują tu wyśmienicie i tanio.

Od niego pierwszy raz usłyszałam, że w ogóle jedzenie w Gaziantep jest najlepsze w całej Turcji, a na dodatek, w porównaniu z cenami w turystycznym regionie – bardzo tanie. Pomyślałam: „Cudownie! Nawet jeśli nic ciekawego nie zobaczę, to przynajmniej się najem!” 😀

Jedzenie w Gaziantep

Wyjechałam z Sanliurfy wczesnym rankiem, a transport do Alanyi miałam późnym popołudniem, więc pół dnia mogłam spędzić tutaj. Łapiąc autobus z dworca do centrum, wypatrywałam po drodze jakichś dobrze wyglądających knajpek, bo rano nie zdążyłam zjeść śniadania.

Wyskoczyłam przy jednej z nich, na w miarę wyglądającej uliczce i weszłam do środka. Klasyczna miejscówka serwująca różne rodzaje kebaba plus zupy. Panowie za ladą, kiedy zorientowali się, że mają gościa z zagranicy, zaczęli krzątać się wyraźnie bardziej i moja jagnięcina dosyć szybko wylądowała na stole.

Okazała się przepyszna, a chociaż byłam bardzo głodna, musiałam dosyć mocno walczyć ze sobą, żeby pochłonąć całą porcję. Kucharze dopytywali czy wszystko okej, czy na pewno niczego więcej nie potrzebuję. Za całą przyjemność zapłaciłam niewiele ponad połowę alanijskiej ceny. Teraz można pozwiedzać…


Muzeum Mozaik Zeugma w Gaziantep

Miałam zamiar zobaczyć twierdzę i muzeum mozaik, ponieważ te dwie rzeczy w Gaziantep zwykle są polecane. Okazało się, że muzeum jest 5 minut piechotą, więc postanowiłam pójść najpierw tam, choć piękne słońce kusiło, aby spędzić dzień na zewnątrz.

Decyzja okazała się trafiona: Muzeum Mozaik Zeugma jest więcej niż warte poświęcenia słonecznego dnia. Sam budynek jest monstrualnych rozmiarów i raczej przytłaczający. Ale kolekcja dosłownie rzuca na kolana. W porównaniu z nią, mozaiki, które widziałam dwa dni wcześniej w Sanliurfie. są niczym ubogi krewny. Instytucja do niedawna dzierżyła szczytne miano największego muzeum mozaik na świecie, o powierzchni wystawienniczej – bagatela – 1700m2 . Obecnie, jak donoszą tureckie gazety, zostało pobite przez Hatay Archeology Museum. Jednak to drugie prezentuje także inne archeologiczne znaleziska.

Zeugma ciągle jest wyjątkowa, ponieważ to muzeum zostało stworzone tylko dla wspaniałych mozaik, odkrytych podczas budowy tamy w Birecik w 2000 roku. Chociaż wykopaliska w rzymskim mieście Zeugma były prowadzone od 1987, to właśnie podczas budowy tamy znaleziono dwie wille, nazwane Poseidon i Euphrates z przepięknymi mozaikami, freskami i statuami. Niestety wskutek prac przy budowie tamy poziom wody zaczął się podnosić, trzeba więc było szybko ratować cenne znaleziska.

Mozaiki w muzeum w Gaziantep

Niektóre artefakty przez jakiś czas były przechowywane w Gaziantep Museum, które swoją drogą prezentuje świetną kolekcję stelli hetyckich. Później zadecydowano o budowie miejsca specjalnie dla odkrytych w Zeugmie mozaik. I była to świetna decyzja.

Niektóre mozaiki umieszczone tak, jak oryginalnie, na podłodze, inne na ścianach. Są świetnie wyeksponowane. Rozmiary niektórych z nich są tak ogromne, że najlepiej podziwiać je z góry.

Muzeum Mozaik Zeugma - Gaziantep

Już na wejściu zachwyca przepiękne przedstawienie Oceanosa i Tetydy, które zdobiło niegdyś dno płytkiego basenu w rzymskiej willi. Najpiękniejsze z mozaik pochodzą z II i III w. n.e., kiedy miasto Zeugma znajdowało się pod kontrolą Cesarstwa Rzymskiego. Strzegło ono przeprawy mostowej na Eufracie, gdzie przebiegał Jedwabny Szlak. Później jednak zostało podbite przez Sasanidów ze wschodu. Dzieła zniszczenia dokonało trzęsienie ziemi, które pogrzebało pod warstwą pyłu i gruzu budynki, razem z ich przepięknymi mozaikami.

Podczas prac wykopaliskowych okazało się, że niektórym skarby Zeugmy były znane już wcześniej. Część mozaik została zrabowana. Te, które udało się uratować i zrekonstruować, są zachwycające w swoich detalach. Możemy zobaczyć nie tylko precyzyjnie dobrane i ułożone odcienie. Na niektórych mozaikach dostrzegalne są też efekty głębi figur geometrycznych. Kiedy widz zmienia miejsce położenia, one zdają się skracać lub wydłużać.

W muzeum spędziłam tyle czasu, że uznałam, iż na zwiedzenie twierdzy już mi go nie starczy. Obiecałam sobie więc, że do Gaziantep jeszcze kiedyś zaglądnę, a resztę czasu spędzę smakując przepyszną baklawę i çay, czyli turecką, niezwykle aromatyczną herbatę. Oczywiście nie omieszkałam kupić też baklawy na później, choć nie umywa się do takiej jedzonej na miejscu…

Gaziantep Baklawa

Gaziantep urzekło mnie szczególnie autentycznością. W mieście jeszcze sporo jest do zrobienia, widać wiele zaniedbanych, czy wręcz rozpadających się budynków. Dużo ulic wygląda po prostu mało zachęcająco, przynajmniej w okolicach, które miałam okazję zwiedzić.

Ładnie odrestaurowana jest starówka Gaziantep, do której dotarłam jednak dopiero następnym razem. Jednak ludzie są tam nieskażeni masową turystyką, przez co „przybysz” stanowi swego rodzaju atrakcję. Najzwyczajniej w świecie cieszą się, jeśli zobaczą obcokrajowca i chcą go jak najlepiej ugościć. Przynajmniej ja trafiłam na takich w czasie swojej krótkiej wizyty.

Gaziantep - Turcja

Odwiedzając je pierwszy raz zapragnęłam tam wrócić, żeby zobaczyć twierdzę i starówkę Gaziantep, którą zachwalał sprzedawca baklawy. Bo w końcu Antep, jak ciągle nazywają to miasto miejscowi, jest ponoć jednym z najstarszych miast na świecie nieprzerwanie zamieszkałych od początków swojego istnienia. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że dane mi będzie przyjechać tu znowu już kilka miesięcy później. O tej wizycie opowiem Wam kolejnym razem…

Share: