Göbekli Tepe – najstarsza odkryta świątynia świata

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z informacją o Göbekli Tepe, to miejsce wbiło mi się w głowę i pomyślałam, że muszę je zobaczyć. Można co nieco znaleźć o nim na sieci, natomiast polskim turystom, poza fascynatami archeologii, wydaje się być zupełnie nieznane. Göbekli Tepe znajduje się na wschód od tureckiego miasta Şanliurfa – Turcy ciągle używają nazwy Urfa – na południowo-wschodnim skraju Turcji, nieopodal granicy z Syrią. Z Urfy do południowej granicy jest nieco ponad 50 km. Podróżując po Turcji mało kto zahacza o te rejony, szczególnie od wybuchu wojny w Syrii. A szkoda, bo ich bogactwo historyczne i liczba miejsc, które warto w okolicy zobaczyć przyprawiają o zawrót głowy.

Jest na świecie niezliczona liczba pięknych miejsc, niewiele jest tych szczególnych, w których tworzyła się przyszłość całego rodzaju ludzkiego. Pierwsze miasta i antyczne imperia, o których uczymy się na lekcjach historii niewątpliwie do nich należą. Zabytki zachowane z czasów starożytnej Grecji i Rzymu, które dały podwaliny dzisiejszej cywilizacji łacińskiej, niezmiennie należą do turystycznej czołówki. Mało znane u nas, pewnie z racji odległości i nie tak łatwej dostępności, są miejsca związane z początkami tworzenia się cywilizacji w ogóle.

Najwięcej ich na terenie osławionego „żyznego półksiężyca”, gdzie archeolodzy co i rusz odkrywają coraz starsze ślady zorganizowanych społeczności i cywilizacji. To tam narodziło się rolnictwo, które umożliwiło późniejszy rozwój zorganizowanych na wysokim poziomie społeczeństw. Tam też jak się wydaje, tworzył się zorganizowany kult religijny, a wcześniej obecnym przejawom duchowości nadano zorganizowaną formę.

Sami Turcy nie zawsze znają nazwę Göbekli Tepe, za to wszyscy wiedzą gdzie leży Urfa (oficjalna nazwa Şanliurfa), a ich stosunek do tego miejsca zwykle odzwierciedla stopień religijności. Kiedy mówiłam znajomym Turkom, że zamierzam tam jechać, reakcje były dwojakie: „super, Urfa çok güzel” u tych wierzących albo „Urfa? Po co tam jedziesz?” u tych niereligijnych. Wtedy wyjaśniałam, że bardziej niż Urfę chcę zobaczyć
Göbekli Tepe… A skąd taka reakcja na cel mojej podróży? Otóż Urfa jest miejscem pielgrzymek, czymś w rodzaju muzułmańskiej Częstochowy, aczkolwiek atmosfera tam panująca jest zupełnie inna… Ale o tym ciut później.

Dlaczego tak się uparłam na Göbekli Tepe?

Göbekli  Tepe
„Mezopotamia” powiedział mój przewodnik, kiedy wpatrywałam się w zielone okolice, tak inne niż region na zachód od Urfy.

Otóż nie mieściło mi się w głowie, że będąc w Turcji, mogę nie zobaczyć miejsca tak przełomowego dla ludzkości. Najstarszą świątynię na świecie, a dodatkowo miejsce, którego odkrycie wprowadziło niemałe zamieszanie wśród archeologów. Bo odkąd prowadzi się badania nad rozwojem i ewolucją ludzkich społeczności, uważano, iż kult religijny pojawił się jako wtórny produkt rozwoju cywilizacji, spoiwo, które pozwalało utrzymać w ryzach niższe warstwy ludności.

Panował pogląd, iż dopiero w społecznościach osiadłych, które były zdolne gromadzić zapasy żywności pojawił się nadmiar czasu, pozwalający na sprawowanie kultu. A tu nagle bum! Odkryte zostaje stanowisko archeologiczne, datowane na ok 10 000 lat p.n.e., na którym brak jakichkolwiek śladów świadczących o stałym osadnictwie w tym miejscu, a zamiast tego są monumentalne megality z wizerunkami zwierząt. W jaki sposób i „po kiego grzyba” plemiona myśliwych-zbieraczy zbudowały coś takiego?

Göbekli Tepe zostało odkryte przez niemieckiego archeologa Klausa Schmidta w 1994 i od tego roku trwają tam wykopaliska. Dotychczas odnaleziono cztery największe kamienne kręgi, oznaczone roboczo literami A,B,C i D, oraz trzy mniejsze E, F i G, które są w trakcie prac. Z tego powodu niestety nie mogłam ich zobaczyć podczas mojej wizyty. Badania geofizyczne pokazują jednak, że podobnych konstrukcji jest znacznie więcej w obszarze wzgórza Göbekli Tepe. Ale nie są to po prostu megality, jak te, które znamy np. ze Stonehenge. Wiele z nich ma kształt litery T. Na ich powierzchni wyryto wizerunki rozmaitych zwierząt, żyjących na tym terenie. Ustawiono je w kręgu, w którego centrum stały dwa największe monolity. Na nich wyryto kształty ludzkich ramion i dłoni, nadając całej bryle antropomorficzny kształt.

Gobekli Tepe - wykopaliska
Fragment wykopalisk w Göbekli Tepe. Zwiedzający mogą je zobaczyć z wybudowanej wokoło kładki.

Mimo, że wykopaliska trwają już ponad 20 lat, pozostało jeszcze wiele do zbadania. Jak wyraził się odkrywca tego niesamowitego miejsca „Göbekli Tepe stawia więcej pytań niż odpowiedzi”. Mimo wszystko jest to miejsce, które przybliża nas do odkrycia kim jesteśmy i jak kształtowała się nasza duchowość, stanowiąca tak istotną część nas.

A jak dostać się do samego Gobekli Tepe?

Tutaj zaczynają się schody, ponieważ miejsce jest oddalone od jakichkolwiek zabudowań. Najbliższa miejscowość Örencik ok 3km od Göbekli Tepe, a miasto to Şanliurfa (ok 15 km na zachód). Lokalne władze działają jednak, aby ta atrakcja była coraz bardziej dostępna. Ostatnio uruchomiono transport publiczny, ale jest to tylko jeden kurs dziennie z dworca Havas w centrum Şanliurfy. Bilet kosztuje 5 lir w jedną stronę (ok 1 zł). Być może w kolejnym sezonie turystycznym kursów będzie więcej.

Jedne z licznych reliefów na megalitach.

Ze względu na bardzo ograniczony czas jaki mogłam, spędzić w podróży skorzystałam z opcji miejscowego przewodnika. Już ok tygodnia przed przyjazdem rezerwując sobie termin. Było to o tyle wygodne, że odebrał mnie z hostelu, zawiózł na miejsce i oprowadził po Göbekli Tepe. Plus dodatkowe wrażenia jak szalona jazda przez Urfę gratis.

Tak na marginesie: nigdy nie przestanie mnie fascynować brak choćby zarysowania na karoserii samochodów tureckich kierowców…Bo zdecydowana większość z nich jeździ podobnie jak mój przewodnik. Jeśli podróżujecie grupą lub jesteście elastyczni co do terminu, według mnie jest to najbardziej komfortowa i stosunkowo niedroga opcja. Koszt całości to 100TL (ceny poszły w górę, kiedy lira straciła na wartości) nieważne czy jest to jedna osoba czy 3, max 4, ponieważ jedzie się samochodem osobowym.Można oczywiście się targować… Co prawda poziom angielskiego mojego przewodnika nie pozwalał na zaawansowane rozmowy o archeologii, jednak bardzo mocno się starał i był ogólnie przesympatyczna osobą. No i na miejscu po zwiedzaniu zaszliśmy na kawę do sklepiku z pamiątkami, który prowadzi, jak się przedstawił, wnuk odkrywcy Gobekli Tepe. Bardzo sympatyczny i zaangażowany chłopak.

Gobekli Tepe
Jeden z czterech odkopanych kolistych budynków. Na megalicie w środku widoczny relief.

Bilet wstępu do Göbekli Tepe kosztuje aktualnie 30TL, kupuje się go w kasie przed budynkiem głównym. Stamtąd do miejsca samych wykopalisk jest ok kilometra, można ten odcinek przejść pieszo, lub skorzystać z busika, który jeździ tam i z powrotem między wejściem do kompleksu a samym miejscem wykopalisk. Transport wliczony jest w cenę biletu.

Jakie miałam wrażenia?

Część osób odwiedzających Göbekli Tepe jest rozczarowana, że „to tylko tyle”. Chodzi chyba o to, że ze względu na rangę miejsca i konieczność zabezpieczenia przed presją turystyczną, nad wykopaliskami zbudowano okrągłą kładkę z zadaszeniem. Chroni ona zarówno przed słońcem, jak i opadami, intensywnymi w okresie zimowym. Megality można zobaczyć tylko z kładki, więc niestety nie wszystko z bliska da się podziwiać i nie wszystkiemu zrobić z bliska zdjęcie. Być może za jakiś czas uda się tak zabezpieczyć znalezisko, aby można było popatrzeć na poszczególne płaskorzeźby „twarzą w twarz”.

Dla mnie jednak wizyta w tym miejscu była niesamowita. Sama świadomość, że jest się w kolebce cywilizacji, w miejscu, gdzie ludzkość dokonywała rzeczy przełomowych dla całej późniejszej historii, sprawia, że ciarki przechodzą po plecach.

Kiedy idzie się wzdłuż kładki, okalającej wykopaliska, po przeciwnej stronie od wejścia, czyli lekko na południowy wschód rozciągają się gaje oliwne i uprawy zbóż, zazieleniające dosyć brązowy krajobraz okolic Urfy. Zapatrzyłam się na tą równinę, a mój przewodnik rzucił „Mezopotamia starts over there”. Popatrzyłam na niego chyba wtedy z bardzo zabawnym wyrazem twarzy, bo uświadomiłam sobie po raz kolejny gdzie jestem.

To region, gdzie rodziła się nasza cywilizacja. Tu powstawały pierwsze imperia, ale one nie wzięły się znikąd. To w regionie Zielonego Półksiężyca miała miejsce „rewolucja neolityczna” – tu powstało rolnictwo. Jak się jednak okazuje, wspólnoty, które przechodziły na osiadły tryb życia wcale nie były tak prymitywne, jak do tej pory o nich myśleliśmy.

Share: