Khajuraho – miejsce, gdzie Europejczycy dostają wypieków na twarzy

Kompleks słynnych świątyń w Khajuraho dla każdego turysty z Zachodu stanowi niezwykłą atrakcję. Dla nas, wychowanych w pruderyjnej kulturze, gdzie nagość, i sceny erotyczne wywołują rumieńce na twarzy, takie miejsce jak to, szokuje. Zamiast jednak pałać świętym oburzeniem lub gapić się na orgiastyczne sceny z niemądrą miną, warto zadać sobie pytanie o ich znaczenie i cel umieszczenia na tych świątyniach.

Erotyka na świątyni w Khajuraho

Warto tu też dodać, że na misternie rzeźbionych fasadach „Kamasutra Temple”, jak najczęściej nazywają je turyści, sceny erotyczne stanowią tylko około 10% całości. Pozostałe 90% to sceny militarne, z życia codziennego a także przedstawienia bogów. Ale to właśnie w te 10% obsesyjnie wgapiają się zachodni turyści. To dla nich tu przyjeżdżają, mimo faktu, że nie tylko w tych świątyniach znajdziemy podobne dekoracje. Być może sławę kompleksowi przyniosło ich ponowne odkrycie przez Brytyjczyków w 1830 roku. Wyobrażam sobie minę brytyjskich podróżników, którzy jako pierwsi oglądali te sceny.

Erotyczne rzeźby w Khajuraho

Wiedzeni tą sławą, również pojechaliśmy zobaczyć słynne świątynie. I muszę przyznać, że warto, ale nie dla ów słynnych scen orgii. Kompleks w Khajuraho to majstersztyk. Kiedy przyglądamy się szczegółowym rzeźbieniom, figurom różnych rozmiarów, z widocznymi nawet takimi detalami jak misterna biżuteria, nakrycia głowy czy szczegóły budowy ciała, od razu przychodzi do głowy kunszt i ogrom pracy, wykonanej przy budowie tych świątyń. A było ich 80, z czego do naszych czasów przetrwało tylko 25.

Świątynia w Khajuraho

Bogactwo i kunszt zdobień przyprawiają o zawrót głowy…

Większość powstała w ciągu wieku, w latach 950-1050, co według mnie jest dosyć imponujące. Budowa odbywała się za panowania dynastii Chandela, która rządziła w regionie północno-zachodnich Indii. Świątynie są rozrzucone na obszarze około 20 km2, tworząc trzy grupy: wschodnią, południową i zachodnią. Zwiedzenie całości wymaga wiele czasu, więc większość przyjezdnych decyduje się na zobaczenie części zachodniej.

Zachodnia część kompleksu Khajuraho

Świątynie w części zachodniej zachowały się najlepiej, są też pieczołowicie odrestaurowane, a całość obszaru utrzymana perfekcyjnie: między budynkami pięknie utrzymane zielone trawniki, klomby, drzewa. Są nawet ławki i toalety. Widać, że miejsce to jest bardzo często odwiedzane przez zagranicznych turystów, którzy, co tu dużo mówić – zostawiają mnóstwo pieniędzy. Dobrze, że choć jakiś ich procent, jak widać, jest przeznaczony na utrzymanie obiektu. Kompleks zwiedza się dosyć komfortowo i spokojnie, ze względu na mnóstwo przestrzeni. Nie ma tłoku, mimo że turystów jest sporo.

W Indiach można poczuć się jak celebryta!

Dosyć szybko zorientowaliśmy się, że każde z nas ma inne tempo, więc wspólne zwiedzanie będzie dosyć męczące. A ponieważ nie było tu tak tłoczno, jak np. w Agrze, zdecydowaliśmy się rozdzielić i spotkać o ustalonej godzinie. Przy takiej opcji jednak trzeba się liczyć z tym, że wiele osób, szczególnie młodych mężczyzn podchodzi i prosi o zrobienie sobie z nimi zdjęcia. Spotkaliśmy się z tym zjawiskiem już niedługo po przyjeździe. I na początku było to może nawet urocze, ja miałam szczególny ubaw, ponieważ to mój towarzysz był proszony do pozowania. Miejscowi śmielej podchodzą do faceta, nie narażając się na żadne oskarżenia. Ale kiedy co dwie minuty ktoś prosi o zrobienie sobie z nim zdjęcia, po pewnym czasie staje się to dosyć irytujące…

Tak właśnie było przy świątyniach w Khajuraho. Przy czym tutaj miała okazję zauważyć, że kiedy zabrakło mojego męskiego towarzysza, faceci uderzali wprost do mnie. I niektórzy nieśmiało pytali, próbując przy tym coś zagadać, jak jedna sympatyczna para. Ale były też grupy wyrostków, którzy chyba głównie zajmowali się kolekcjonowaniem zdjęć z turystami, a jeszcze lepiej turystkami. Być może jest to swego rodzaju rywalizacja, coś jak u nas kiedyś zbieranie kart z piłkarzami? I pewnie fotka z turystką jest lepiej punktowana. Więc w pewnym momencie miałam już dosyć zagadywania „foto plis”

A co z tymi sławnymi rzeźbami?

Świątynie w Khajuraho służyły dwóm religiom: hinduizmowi i dżinizmowi. Dosyć niesamowite jest to, że zbudowano je w niedalekim sąsiedztwie. Świadczy o wielowiekowej tradycji tolerancji religijnej na subkontynencie. Jeśli chodzi o samo znaczenie rzeźb, jest kilka teorii na ten temat, dość powiedzieć, że nawet badający to miejsce nie mogą dojść do jednoznacznego konsensusu. Jedni traktują to jako przedstawienie praktyk tantrycznych.

Erotyczne rzeźby w Khajuraho

Mithuna – przedstawienie pary w miłosnym uścisku, symbolizujące jedność bóstw, ale także zjednoczenie duszy i ciała, jest częstym motywem w sztuce hinduskiej.

W sztuce indyjskiej znana jest symbolika mithuna, czyli przedstawienie pary osób, często w trakcie stosunku seksualnego, co ma symbolizować zjednoczenie duszy i ciała, a także jedność dwóch bóstw: Śiwy i Śakti.

Inni widzą w tych rzeźbach symbol kamy – pragnienia, erotycznego, ale nie tylko. Kama jest ważną częścią hinduistycznej filozofii, która precyzuje cztery cele życia. Dharma to wartości moralne, właściwa ścieżka, a artha – pomyślność, bogactwo materialne. Obok nich jest właśnie kama czyli pożądanie, rozciąganie często na wszelkie pragnienia oraz przyjemności, nie tylko seksualne. Czwartym celem jest moksza czyli wyzwolenie, oświecenie. Wszystkie cztery są ważne, aczkolwiek w sytuacji konfliktu często nadrzędną wartość przypisuje się dharmie. Jednak w ciągu całego życia ważne jest osiągnięcie balansu między wszystkimi czterema, żadnej nie powinno się zaniedbywać.

Rzeźby w Khajuraho

Częściowo odnowione świątynie dżinistyczne w Khajuraho.

Niektórzy dostrzegają w rzeźbach przedstawienie uduchowionej miłości, która wiedzie ku oświeceniu, na wyższy poziom. Wyrażać to ma lokalizacja: te, które przedstawiają czysty seks, często akty zoofili, są zlokalizowane najniżej. Symbolizują one pożądanie i zaspokojenie. Wyżej znajdujemy coraz bardziej wysublimowane sceny, mające symbolizować drogę ku oświeceniu. Nad wszystkim górują bóstwa, które dobrotliwie przyglądają się ludziom, szamotanym pragnieniami. Często są one również splecione ze sobą, ale jakby w zupełnie innej rzeczywistości.

Oprócz słynnych świątyń zgromadzonych w grupie zachodniej kompleksu Khajuraho, warto także zajrzeć do dżinistycznych świątyń po wschodniej stronie miasta. Część z nich jest nowa, ale część pochodzi z jedenastego wieku i prezentuje podobny styl jak świątynie grupy zachodniej.

Dżinizm – religia niekrzywdzenia

Dżinizm jest religią, która powstała w VI w p.n.e. jako przeciwwaga dla coraz bardziej koncentrującego się na rytuałach braminizmu.

Dżiniści przywiązują ogromną wagę do niekrzywdzenia. Brak stosowania przemocy jest ich nadrzędnym celem. Nie wolno też żadnej istocie odbierać życia ani zadawać bólu. Jak głosi tekst na odwiedzonej przez nas świątyni dżinistycznej: „każda istota żywa chce żyć”. Dlatego też wchodząc do świątyni, nie tylko trzeba zdjąć obuwia – ta zasada panuje we wszystkich świątyniach. W dżinistycznych dodatkowo nie można mieć na sobie żadnych rzeczy, które powstały przez zabicie jakiejś istoty, czyli przykładowo skórzanych pasków.

Przy wejściu do kompleksu świątyń dżinistycznych można znaleźć tablice informujące o podstawowych założeniach i filozofii tej religii.

Dżinizm głosi, że wszyscy jesteśmy równi, stoi więc w opozycji do systemu kastowego, zakorzenionego w hinduizmie. Na marginesie: ta filozofia miała ogromny wpływ na pokojową metodę oporu, którą wybrał Gandhi w swej walce o niepodległość Indii. Kiedy pozna się główne zasady tej religii, która wywarła spory wpływ na mentalność mieszkańców subkontynentu można zrozumieć pobudki, które bywało iż leżały u podstaw decyzji kształtujących historię Indii.

Share: