Portugalskie końce świata: Cabo Espichel

Jeśli będziecie kiedykolwiek jechać do Portugalii i wybór padnie na lot do Lizbony (co ma do tego Cabo Espichel poniżej), podpowiem Wam coś: nie jedźcie tam na city break. To kompletnie nie jest to miejsce. Zdecydowanie lepiej zaplanować na tą wyprawę więcej czasu.

Miasto to jedno, żeby zobaczyć je z grubsza i zdążyć trochę doświadczyć specyficznej atmosfery wystarczy od biedy dwa dni. Dużo więcej czasu warto jednak przeznaczyć na okolice Lizbony, bo mają bardzo wiele do zaoferowania, szczególnie dla tych, którzy szukają kontaktu z przyrodą i zapierających dech w piersiach widoków.

Cabo Espichel – co warto zobaczyć?

Cabo Espichel - Portugalia

Bajkowe zamki Sintry zajmą Wam dzień lub dwa. Będąc w tamtych okolicach warto pojechać na Cabo da Roca, a stamtąd przejść się na zjawiskową Praia da Ursa. Ale zarówno na Cabo da Roca, jak i w najbliższych okolicach najprawdopodobniej spotkacie tłumy, ponieważ da się tu dojechać nawet autobusem. Dlatego ja dużo bardziej lubię Cabo Espichel.

Ten przylądek znajduje się około 50 km na południe od Lizbony i zdecydowanie trudniej tam dotrzeć. Polecam tym, którzy mają do dyspozycji dwa kółka, ale dla zdeterminowanych jest też możliwy – aczkolwiek skomplikowany – dojazd transportem publicznym. Sprawdziłam 😉

Cabo Espichel Sanktuarium

Sanktuarium Nossa Senhora 

Cabo Espichel znajduje się pośrodku niczego i to – oprócz przepięknych widoków – w dużej części stanowi o jego uroku. Z daleka widoczne jest monumentalne sanktuarium Nossa Senhora do Cabo z przyległymi do niego celami, które przeznaczone były dla pielgrzymów w czasach, kiedy Portugalia była religijnym imperium. Trochę dalej na szczycie klifu tkwi latarnia morska, ciągle ostrzegająca przed okolicznym niebezpiecznym wybrzeżem.

Cabo Espichel - latarnia

To, co stanowi największą atrakcję tego miejsca, to spacer po szczycie klifu, wzdłuż wybrzeża. Trzeba być tutaj bardzo ostrożnym i nie warto ryzykować przechodzenia przez barierki – wznosi się on na około 100 m. Natomiast widoki są przepiękne. Skały, od tysięcy lat uderzane silnymi falami w niektórych miejscach już wyżłobione. W innych ciągle opierające się żywiołowi. Klif, który wznosi się nad oceanem, fragmentami wygląda jakby kawałek oderwała ręka olbrzyma. Warstwy skał, ułożone jedna na drugiej, jakby to była sterta kanapek, a nie ogromne bloki skalne. Ocean huczy w dole z ogromną siłą, a fale rozbijając się przelewają się przez skały. Przepiękny spektakl!

To od zachodu. Tym, którzy zakochają się w tym miejscu na tyle, żeby wybrać się na dłuższy spacer, polecam przejść się trochę dalej wzdłuż wybrzeża, tam, gdzie zakręca ono ku południu. Różnica jest uderzająca. Po ryczących w dole falach nie ma tu ani śladu, ocean staje się spokojny i lekko falujący.

Kiedy najlepiej tu przyjechać? Późną zimą lub wiosną, wtedy rośliny porastające wybrzeże gęstymi zaroślami, pokrywają się kwiatami. Pierwsze zaczynają kwitnąć już w lutym, przez cały marzec i kwiecień. O tej porze roku słońce nie jest jeszcze bardzo silne i nie trzeba na nie tak bardzo uważać. O każdej porze roku będzie wietrznie, więc warto zabrać ubranie, które nas przed tym przenikliwym wiatrem ochroni. Latem będzie on orzeźwiający, ale wtedy warto wybrać się popołudniem, kiedy słońce nie jest tak silne. Na szczycie klifu brak bowiem drzew, które dawałyby cień.

Cabo Espichel – Informacje praktyczne

Dla tych, którzy lubią porządne wędrówki – można, podążając ścieżkami wzdłuż wybrzeża, dojść stąd do Sesimbry. Po drodze mijając przepiękną plażę Ribeira do Cavalo. Ale to wycieczka na cały dzień. Jeśli chodzi o transport: właśnie z Sesimbry dojeżdża do Cabo Espichel autobus nr 201, który ma raptem kilka kursów dziennie. O rozkład najlepiej pytać w lokalnym centrum informacji turystycznej lub sprawdzić w aplikacji przewoźnika TST (Transportes Sul do Tejo, tsuldotejo.pt). Lepiej sprawdzać w aplikacji, ponieważ informacje są bardziej aktualne niż na stronie internetowej.

Ale jeśli zamierzacie zobaczyć coś więcej w Portugalii, koniecznie zajrzyjcie do Obidos

Share: